wtorek, 10 listopada 2009

Bajki dla grzecznych i niesfornych Agnieszki Czerwonko:

bajki

Spacer

Gdy noc głęboka skrzydła rozwija

Gwiazdami niebo przybiera

Gdy zegar stary północ wybija

Świat w śnie głębokim zamiera

Róża czerwona w płatkach ukrywa

Piękności cudnej swej wdzięki

Ptak milknie, zasypia drzewo

Czekając nadejścia jutrzenki

Lecz w zamku ponurym, co na wzgórzu stoi

Koncert gwizdów, piosenek i szmerów

A cóż to? A któż to? To Irek Wampirek

Szykuje się do spaceru!

Buty przymierza, jedne i drugie

Trzecie i czwarte, czarne, czerwone

Z klamrą, sznurówką, z zamszu, skórzane

Te całkiem nowe i całkiem znoszone

DARMOWY FRAGMENT

Tagi: e-bookowo
11:42, catarina78 , bajki
Link Dodaj komentarz »

Rewia humoru Rafała Kado

rewia

Pytanie do referendum unijnego:

- Czy nie negujesz faktu swojego

sprzeciwu wobec potwierdzenia braku

poparcia dla wycofania inicjatywy

zaprzeczenia przez Prezydenta RP

zrezygnowania z odmowy ratyfikacji

układu akcesyjnego z UE?

 

***

 

Blondynka dzwoni do informacji na

dworcu kolejowym.

- Przepraszam, jak długo jedzie pociąg

z Krakowa do Warszawy?

- Chwileczkę...

- Dziękuję.

***

Wybory w latach 50-tych. Na ścianie

wisi portret Stalina. Przyciąga

uwagę starszej, niedowidzącej babci.

- O! Piłsudski.

- Nie Piłsudski towarzyszko tylko Josef

Wisarionowicz Stalin.

- A co on takiego zrobił ten Stalin?

- On wygnał Niemców z Polski.

- Dałby Bóg, pogoniłby i Ruskich.

 

Darmowy fragment

Tagi: e-bookowo
09:57, catarina78 , rozrywka
Link Dodaj komentarz »

Społeczne i sytuacyjne uwarunkowania agresji młodzieży Marzeny Wrzesień

Opis e-booka

Agresja stanowi poważny problem społeczny. Przejawia się ona w różnych formach w każdej niemal sferze życia. Szczególnie niepokojące dla rodziców, wychowawców i pedagogów są zachowania agresywne przejawiane przez najmłodszych.

Zagadnienie przyczyn zachowań agresywnych u dzieci jest szeroko omawiane nie tylko w pracach badawczych wielu naukowców, ale także w środkach masowego przekazu. Powstało dotąd wiele teorii wyjaśniających źródła i przyczyny agresji przejawiającej się w zachowaniach dzieci i młodzieży.

Agresja jest zjawiskiem powszechnym. Nie zmienia to faktu, że nie powinniśmy być wobec niej obojętni i przyzwalać na jej coraz częstsze przejawianie się w życiu społecznym. Warto zatem przyjrzeć się przyczynom oraz uwarunkowaniom społecznym i sytuacyjnym agresji w zachowaniach dzieci i młodzieży.

Niniejsza praca stanowi próbę przedstawienia problemu agresywności wśród dzieci i młodzieży na przykładzie młodzieży gimnazjalnej.

 

Darmowy fragment

poniedziałek, 09 listopada 2009

Znaki Jacka Wójcika

znaki

– Czujesz to, co ja? – Michał nie wierzył własnym zmysłom. – Widzisz to, co ja? Bo chyba śnię, albo mam halucynacje… może to jakieś bakterie, które wdychamy?

– Spokojnie. Widzimy zapewne to samo… i też się dziwnie czuję i ten zapach… – Uspokajał go ksiądz.

W tej chwili trudno by było powiedzieć lub zrobić cokolwiek, co mogłoby wprowadzić ich w większe zdumienie. Nie wiedzieli, co robić i jak postępować. To, co zastali całkowicie odbiegało od tego, czego się mogli spodziewać.

– Jak to możliwe, żeby człowiek… żeby ciało mogło się tak zachować. Przecież musi tu leżeć, od co najmniej… – Michał nie chciał dopuścić do siebie myśli o tym, jak stary może być ten człowiek.

– Dwa tysiące lat. Tyle powinien mieć, jeżeli ten grób i mury pomieszczenia na górze są dziełem tych samych ludzi.

Jurek wykazał się chłodną kalkulacją, jednak w środku aż kipiał od wrażeń. Stali przy zwło-kach prawdopodobnie mających około dwa tysiące lat, a mieli wrażenie, że staruszek zaraz wstanie i przeciągnie się po zbyt długim śnie.

– To on tak pachnie, czujesz?

Stali na wyciągnięcie ręki i bez wątpienia tak było. Kwiatowa woń rozchodziła się od ciała i szaty starca. Sytuacja, choć bardzo nieprawdopodobna zaczynała być dla księdza jasna, a przy-najmniej tak mu się wydawało.

– Co to może być? – Wskazał na metalowe przedmioty spoczywające na piersi nieboszczyka. Były to trzy podłużne, prawdopodobnie srebrne przedmioty przypominających swym wyglądem dwa krótkie, zagięte sierpy i ostrze sztyletu.

– Nie mam pojęcia. Wyglądają jak jakieś narzędzia, ale czemu miałyby służyć i dlaczego spoczęły na piersi zmarłego.

Ksiądz przyjrzał się dokładnie srebrnym zabytkom. Spomiędzy palców zakrywających znaczną część wyczytał jedno łacińskie słowo: PATER.

– Pater – powtórzył cicho pod nosem. – Ojciec.

 

darmowy fragment

12:27, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »

Cybercop Marka Roberta Falzmanna:

cybercop

Fragment:

– O, nasz podporucznik Jason leci z odsieczą... Fuck, to nie Jason! – Ktoś podniósł aparat po drugiej stronie i to był umorusany po rzęsy mechanik gniewnie gryzący ustnik bezdymnego szluga. – ...Ty kto?... O gówno! Sam na linii! Panie pułkowniku! Melduję, że jesteśmy w szambie po same uszy!

– Wiem. – Pułkownik zmarszczył brwi. – Co z klonami?

– Zadrutowane, nie przeplują – enigmatycznie nadał pytany. – Ale mamy teraz kłopot z mecho. Cała lokalna fauna spierdala przed Transgrabami i tratuje wszystko po drodze. Ratujemy ludzi, sir!

– Bardzo dobrze. – Pułkownik zerknął na plac pustoszejący w oczach, po czym wrócił do trzymanego w ręku aparatu. – Odskakujcie w stronę miasta. Ja idę ze wsparciem, ale to potrwa. Nie ma powodu do marnowania amunicji na Transgraby, bo te, i tak nie są do zatrzymania bez dużego kalibru. Zabierzcie klony i sformujcie kolumnę z uchodźców. Uciekajcie brzegiem i obsługowymi kładkami pod mostami. Unikać otwartej przestrzeni jak ognia. Trzymajcie ten kanał otwarty. Ja wam wyślę jakiś większy Hoover... – Przełączając InfoKom na drugą linię, pułkownik złapał obraz Jasona zapatrzonego w Holo nadające na żywo obraz z piekła i wyspy Itria, rodem...

– Panie pułkowniku! To wojna!

– To wojna – potaknął Sam, mający na swoim Holo analogiczny obraz pożarów i zagłady. – A my walczymy. Jason... aaa... powiedz mi, jakie masz pojazdy w garażu i maszynowym parku?

– Dwa Hoovery na dachu, to są nasze małe wojskowe piątki, a dalej to chyba trzy graviloty w podziemiu, ale tam zapchane transporterami, bo ta nowa firma, co wynajęła od nas górne piętro, przeprowadza się na raty, no i... tego...

– Fuck! – Sam zmarszczył brwi. – Nam potrzeba coś dużego. Coś bardzo dużego. Mechanicy odskakują do tyłu z klonami i jeszcze mają uchodźców na karku. Głupio zostawić cywilów na pastwę Transgrabów...

Darmowy fragment

12:23, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 listopada 2009

Obecnie w przygotowaniu są następujące tytuły:

Mark Robert Falzmann: Upadek

Izabela Mikrut: Satyrady

 

A niedawno ukazały się:

Stan Ancient: Primeras

Mark Robert Falzmann: Cybercop

Jacek Wójcik: Znaki

Tagi: e-bookowo
21:25, catarina78
Link Dodaj komentarz »

Iki. Japońska filozofia codzienności Sylwii Gliniewicz:

iki

Iki i mieszkańcy Edo to dwa nierozerwalne pojęcia. Bez Edo nie byłoby Iki, a bez Iki wyjątkowości samego Edo. Mieszkańcy Edo byli i nadal są dumni z tego, że urodzili się właśnie w tym, a nie innym mieście świata. Z powodu tej dumy są często porównywalni do mieszkańców Paryża. Tym, co niewątpliwie wyróżniało mieszkańców Edo od Paryżan był ich antyintelektualizm i duma z tego, że są niezamożni i niewykształceni. Pomimo tych cech, które można by było postrzegać jako przywary mieszkańcy Edo słynęli z hojności, nieprzywiązywania się do pieniędzy, rozrzutności (potrafili stracić fortunę w ciągu jednej nocy) jak również z wyrafinowanego intelektualizmu. Poza tym mieszkańcy Edo, prawdziwi Edokko, musieli cechować się odwagą, która czasami graniczyła z brakiem zdrowego rozsądku, jak również akceptacją swojego przeznaczenia . Rozrzutność prowadziła niekiedy do bankructwa, ale jak powiedział jeden z taikomochi, który jest męskim odpowiednikiem gejszy:

,,Oszczędzaj pieniądze przez rok i wydaj je w ciągu jednej nocy w rozrzutny sposób. Tym sposobem, wydając pieniądze dla zabawy, sprawisz, że twoje życie na-bierze sensu ’’.

Do dobrego tonu należało nieprzywiązywanie się do pieniędzy, które same w sobie nie stanowiły wartości, a jedynie służyły realizacji wyznaczonych celów. Wy-powiedzi taikomochi nie należy rozumieć jako nakazu marnowani pieniędzy, ale raczej jako wskazówkę, aby pieniądze służyły nam, a nie odwrotnie, abyśmy to my byli nie-wolnikami pieniędzy.

 

Darmowy fragment

Tagi: e-bookowo
21:12, catarina78 , kultura
Link Dodaj komentarz »

Argentyna Adama Szczepańskiego:

argentyna

Fragment:

Gdyby mieli dusze skaldów, mogliby pomyśleć, że oto właśnie słońce składa ziemi pożegnalny pocałunek, czule dotykając linii horyzontu. Ale nie mieli. A nawet gdyby, to idąc leśną ścieżynką nie oglądali słońca już od dobrej godziny, skutecznie zakryci przed promieniami baldachimem wysokich drzew. Przedwieczorna szarówka zwiastowała, że to ostatnie kroki, jakie zrobią tego dnia. Innego dnia Jallt psioczyłby, że znów przyjdzie im lec prosto z marszu w leśnej, mokrej trawie, otulając się płaszczami. Że znowu obudzi się z obolałym grzbietem, zziębnięty do szpiku kości. Ale tym razem nie psioczył. Przeciwnie, czekał na to. Czekał na moment, kiedy wreszcie zapadnie zmrok, a barbarzyńca w końcu raczy się ubrać i zmyje z siebie to śmierdzące paskudztwo. Wiedział, że już niedługo, niebawem.

Leśna gęstwina powoli zaczęła rzednąć. Nieznacznie i na krótko. Tauzaniusz nie-spodziewanie wyszedł na niewielką polankę, zazdrośnie strzeżoną przez grodzące do-stęp drzewa i krzaki, za którą na powrót rozciągała się nieprzenikniona puszcza. Na moment stracili się z oczu, ale mimo tego Jallt wiedział, że Ark przystanął. Poczuł to, w miarę jak tężał odór borsuczych wnętrzności. Zbliżał się do najemnika, choć grymas jego twarzy mówił, że wolałby żeby rudobrody szedł. Daleko, jak najdalej. Najlepiej w cholerę. Nagle zobaczył rozstępujące się drzewa, szerokie plecy Tauzaniusza, polankę, a na niej... No właśnie.

Na środku stała mała chatka. Była drewniana, w mocno opłakanym stanie, z małym poddaszem, maleńkimi okopconymi oknami i dziurami w dawno nie łatanym dachu. Ot, można by powiedzieć zwykła, zapuszczona chatynka. Rzecz w tym, że trudno nazwać zwyczajną chatynką domek na kurzej łapce.

– Wiedźma – szepnął barbarzyńca. – Wiedźma, Jallt. Wiesz, że nie jestem stra-chliwy. Ale uciekajmy, złodzieju. Uciekajmy póki czas.

Darmowy fragment

21:08, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »

Dwujęzyczny tomik poetycki Eryka Ostrowskiego.

daremne piekna

Wśród wierszy, m.in. ten:

Tam gdzie anioły pożądają ludzi

Przyjmuje moje spotkania z życiem

On – śpiewające skrzydła synogarlic

Powiedzieć ptakowi, a nuż wyśpiewa

Dobrze, że są zwierzęta

Przychodzą

Słuchają

Cierpliwie

Być silnym albo nie być wcale

Kiedy leżę i patrzę twardo leżę i patrzę

Jak ze słów spadają pióra, jedno po drugim

Leżę i czekam na to ostatnie, kiedy już nic

Zamiast zerwać się wzbić póki jeszcze mogą

I ja wraz z nimi dalej niż stąd dalej niż tam

Przemijają twoje lipce przemijają moje maje

Wcale nas nie ma

Co to znaczy mieć odwagę na wcale?

I wiem jedno – nie chciałem tego

Już żadnych objawień

Lecz wtedy powiedziałem Tak i wtedy Zawsze

I wcale nie otwierałem ust

I wtedy powiedziałeś

I wcale

Dla kogo krzyczę

 

 

Darmowy fragment

21:01, catarina78 , poezja
Link Dodaj komentarz »

na blogu wydawnictwa internetowego e-bookowo, gdzie będzie można komentować nasze publikacje i wymieniać się doświadczeniami.
Wydawnictwo zostało założone w październiku 2008 roku. Od tego czasu wydaliśmy przeszło 60 publikacji niemalże 100 autorów.

Naszym celem jest popularyzacja cyfrowych publikacji.

Zapraszam do współpracy Autorów, recenzentów, czytelników, przyjaciół i fanów :).


Pozdrawiam

redaktor naczelna

Katarzyna Krzan

www.e-bookowo.pl

18:43, catarina78
Link Dodaj komentarz »
1 ... 16 , 17
 
Twoja wyszukiwarka
Wydawnictwo e-bookowo.pl