Zapraszamy na spotkanie z Eną Kielską i jej "Pamiętnikiem Wendy" 22 lutego o godzinie 17 w Centrum Informacji Miejskiej w Sosnowcu. Może wyjaśni się wreszcie zagadka "Gdzie jest Wendy?" Będą książki do nabycia : )
Pewnej wiosennej niedzieli 1944 roku, młody oficer niemieckich wojsk lotniczych zaprosił samotnie spacerującą niewiastę do kawiarni. Pół roku później zostaje ona jego żoną. Początkowa idylla z upływem czasu zamienia się w splot wydarzeń, graniczących z fizycznym i psychicznym dramatem Akcja powieści rozgrywa się na początku w niemieckim mieście Waldenburg na Dolnym Śląsku. W 1945 roku – po zakończeniu II wojny światowej – władzę przejmuje polska administracja, nadając miastu polską nazwę Wałbrzych. Dalsze losy powieści, które czyta się jednym tchem, rozgrywają się w Niemczech Zachodnich nad jeziorem Tegernsee oraz na plebani w małej bawarskiej miejscowości.
An einem Frühlingssonntag 1944 wurde eine junge Frau von einem Luftwaffenoffizier zu einer Tasse Kaffee eingeladen. Ein halbes Jahr später wird sie schon seine Ehefrau. Das, was anfangs wie ein Märchen beginnt, wird später zu einer Beziehung, deren Abgrund und Faszination nah beieinander liegen. Die Geschichte spielt sich Anfangs in der deutschen Stadt Waldenburg in Niederschlesien, ab. Nach dem zweiten Weltkrieg übernahm polnische Besatzung die Stadt, und seitdem heißt się Wałbrzych. Weitere Ereignisse dieser Erzählung – die man in einer Lesung verschlingt - folgen in West Deutschland am Tegernsee und der Pfarrei eines Kleindorfes in Bayern.
Jeszcze przed opublikowaniem Careo..., spotkałem się z licznymi uwagami krytycznymi z różnych środowisk. Zupełnie obce sobie osoby krytykowały jednakże nie treść powieści tylko jej niemodny, niemarketingowy tytuł. Jak dla kółka różańcowego, klubu emerytowanych szachistów, albo koła gospodyń cerujących pończochy przy kominku - mówili. I uwagi te tylko utwierdziły mnie w mojej decyzji o nie zmienianiu go na żaden inny, bardziej chwytliwy. Dlaczego? Celowo, trochę z przekory też, oczywiście, gdyż, jak symbolicznie sugeruje tutył, treść tej powieści odnosi się do równie niechwytliwej, coraz rzadszej i, nie wiedzieć czemu wstydliwej, ale bardzo ważnej czynności jaką jest autorefleksja nad naszym rozwojem osobowym
Podobno co trzeci Polak cierpi na zaparcia. Jeśli należysz do tej grupy, zapewne stosujesz już jakieś środki zaradcze:
Spożywasz produkty bogate w błonnik.
Czy zdajesz sobie jednak sprawę, że zbyt dużo błonnika w połączeniu z małą ilością wody zapycha jelita i powoduje efekt wręcz odwrotny?
Pijesz dużo wody
Jednak co zrobić, żeby woda zatrzymała się w organizmie i nawilżała ciało, a nie przelatywała przez ciebie jak przez syfon?
Spożywasz ciemne pieczywo
Czy jednak wiesz, że bardzo często chleb jest ciemny, ponieważ piekarz dodaje do niego słód? Poza tym razowe pieczywa nie służą każdemu?
Pijesz produkty mleczne zawierające dobre bakterie np. bifidophilus.
Bardzo dobrze, ale w większości przypadków kefiry i jogurty szkodzą, szczególnie tym, którzy mają konstytucję zimną. Na szczęście możesz jeść inny produkt spożywczy, który działa podobnie.
W najgorszym razie zażywasz tabletkę przeczyszczającą. Czyli sprawiasz, że sytuacja staje się jeszcze bardziej krytyczna. Tabletka bowiem działa niezwykle agresywnie i tak naprawdę rozleniwia, osłabia i odwadnia twoje jelita. A poza tym działa tylko raz, a potem wszystko wraca do „normy”.
A teraz zadam ci pytanie:
Czy chcesz naprawdę pozbyć się uciążliwych zaparć i sprawić, aby twój układ trawienny zaczął pracować prawidłowo?
Jeśli tak, to instrukcję znajdziesz w tej książce.
Ten poradnik został napisany dla ciebie, a nie dla lekarzy. Oznacza to, że w prosty i klarowny sposób przekazuję ci wiedzę, której korzenie sięgają kilku tysięcy lat wstecz. Dzięki niej poznasz:
Poradnik, jakiego jeszcze nie było! (ebook – wydanie II, w wygodnym formacie PDF, A6, str 138)
Jeśli lubisz zimowe wędrówki po lesie, albo chciałbyś zadziwić swoich imieninowych lub świątecznych gości oryginalną potrawą, samodzielnie przyrządzoną ze świeżych, zimowych grzybów – to ten poradnik jest właśnie dla Ciebie!!!
1) Znajdziesz w nim dokładne opisy oraz kolorowe zdjęcia wielu cennych (smakowo i zdrowotnie), zimowych grzybów, o których inni nawet nie słyszeli. 2) Poznasz ciekawe przepisy na różne smaczne, grzybowe potrawy oraz świetnie harmonizujące z nimi nalewki. 3) Będziesz mógł wypróbować wiele praktycznych porad, które dobrze zabezpieczą i ułatwią Ci zimowe wędrówki, nawet w trudnym, nieznanym terenie. 4) Być może spontanicznie się uśmiechniesz lub zadumasz, czytając wplecione w ten poradnik – dygresje.
Jest jeszcze jedno istotne pytanie: czy warto jest biegać zimą z laptopem po lesie, skoro można też sobie zamówić tradycyjną (czyli papierową) wersję tego poradnika? Odpowiem tu prosto i szczerze – nie warto! Z laptopem – nie! Ale… ale można przecież wgrać ten poradnik do znacznie wygodniejszego czytnika, tableta lub smartfona, albo po prostu – wydrukować naluźnych kartkach interesujące Cię zdjęcia oraz opisy i wraz z kanapką, schować je do kieszeni, a potem śmiało z nich skorzystać w terenie. Takim oto sposobem, może się okazać, że wersja elektroniczna tegoż poradnika jest równie wygodna, jak papierowa, a przy tym jest ona o wiele łatwiejsza (szybsza) do zdobycia i znacznie tańsza.
Manasterski jest humorystą, ironicznym i niezwykle spostrzegawczym. Czerpie z dziedzictwa Rabelais'go, Villona, rewaloryzuje pojęcie mitu, opierając się na egzemplifikacjach z Księgi Rodzaju (Noe, Sodoma, Gomora, żona Lota). I w tej radośnie ironicznej gorączce przechodzenia od narracji do narracji nagle – mniej więcej w połowie książki -napotykamy opór poetyckiej materii.
Ze zdumieniem odkrywamy, że Miłosz Kamil Manasterski z humorysty przeistacza się
w katastrofistę. Opowieść o człowieku niespodziewanie zmienia swój bieg. Tak jak może zmienić życie przeprowadzka z Sodomy do Gomory wskutek zalanego mieszkania (...)
W tym właśnie kryje się atut tej poezji – jej „niestabilność”, to psychologicznie uwiarygodnione przejście od kpiny do lęku – tak bardzo ludzkie, bliskie człowiekowi, tak bardzo go definiujące jak tytułowe portfolio...
Tym razem Olaf Tumski zaskoczył wydawcę opowiadaniami dla najmłodszych.
Pięcioletni Tomek poznaje otaczającą go rzeczywistość. Nie tylko poznaje, ale potrafi z nią nawiązać rozmowę. Z kim konkretnie? Na przykład z guzikami z koszuli swojego taty, z szufladą ze swojego pokoju, tramwajem, rzeką, rowerem, niedokończonym rysunkiem, a nawet ze swoim snem. Fantastyka dla przedszkolaków? Dlaczego nie. „Tomkowe historie” to dziesięć niezwyczajnych opowieści z udziałem zwyczajnego chłopca, a wszystko z dystansem i poczuciem humoru.
Zależy Ci na tym związku, prawda? Chcesz o jego siłę zawalczyć. Czy zastanawiałeś się może, dlaczego? Co daje człowiekowi trwanie w stałym, dobrym związku uczuciowym z osobą płci przeciwnej?
Przyjrzyj się razem ze mną tym wartościom, bo liczę na to, że wtedy jeszcze bardziej będziesz chciał czytać kolejne strony mojej książki po to, by kurować, wzmacniać i ubarwiać swój związek.
Dlaczego warto żyć w trwałym związku? Czasem bywa tak, że zaczynając życie we dwójkę, wcale się długo nie zastanawiamy nad plusami takiego „ukła-du”. Od tysiącleci przyjęło się, że ludzie żyją parami; po-bierają się, mieszkają razem, mają wspólne łóżko, drzwi, stół i dzieci. Potem czasem też razem się starzeją i bardzo tęsknią, gdy któreś odejdzie pierwsze...
A jednak spróbuj przyjrzeć się tej umowie społecznej pod lupą. Powiedzieliście sobie w urzędzie – albo jeszcze bardziej uroczyście; w kościele – że zrobicie wszystko, żeby tej drugiej osobie było dobrze, że będziecie się wspierać i dbać o trwałość tego, co Was łączy. Ale właściwie po co?
Może należałoby uwierzyć, że człowiek to istota biologiczna, jak wszystkie inne ssaki i że ta biologia wcale nie uczyniła go istotą monogamiczną? Może stały związek jest przeżytkiem, tworem z lamusa, archaiczną przereklamowaną mrzonką, niemożliwą do utrzymania realnie we współczesności?
„Trudno jest być dobrym” jest to kontynuacja przygód Gabriela Fortisa poznanego już w książce „Wędrówka przez życie”.
Gabriel doświadczony przeżyciami z trudnej wędrówki jaką przebył, teraz sam naucza innych. Jako wybraniec niebios wpływa na losy zwykłych ludzi i próbuje ich nakierowywać na ścieżkę dobra. Ale jedna sprawa mu nigdy nie dawała spokoju. Nie mógł się pogodzić z losem swojego przyjaciela, który cierpi niewyobrażalne męki w piekle. Ośmiela się rzucić wyzwanie samemu diabłu i tak wplątuje się w zadania, którym nie sprostałby żaden z doświadczonych wybrańców niebios. Ludzie nieświadomi walki jaka toczy się wokół nich próbują żyć po swojemu jednak ich czyny nie zawsze są tylko i wyłącznie ich decyzjami. A właśnie od ich wyborów zależy przyszłość Gabriela i jego przyjaciela.
Najnowsze badania naukowe – z końca XX i początku XXI wieku – dowodzą, że w każdej populacji męskiej jest około 5 procent zdecydowanych homoseksualistów. Do nich należałoby zaliczyć także dodatkowo osoby uznające się za biseksualistów; to prawdopodobnie geje odczuwający dużą potrzebę kontaktów z płcią przeciwną (badania D. Hamera). Również prof. R. A. Lippa potwierdza tezę, że zarówno „homo”, jak i „biseksualiści” mają podobne, kobiece cechy psychiki, wynikające zapewne z nadmiernej feminizacji płodów męskich w czasie ciąży. Dopiero w drugiej połowie XX wieku przeprowadzono miarodajne badania dotyczące zachowań homoseksualnych na dużych, reprezentatywnych grupach. Okazało się, że około 20 proc. mężczyzn przyznawało się do dających satysfakcję kontaktów i fantazji seksualnych z innymi mężczyznami. Ciekawe rezultaty przyniosły także badania nad homofobią, czyli patologicznym lękiem przed homoseksualistami. Dawniej już Freud twierdził, że jednostka reaguje aktami paniki i gniewu, gdy ukryte skłonności jej samej mogą wyjść z mroków podświadomości na światło dzienne. Teorię taką potwierdziły naukowe eksperymenty prof. H.E. Adamsa z Uniwersytetu Georgia w roku 1996. Badano reakcję (stopień podniecenia) narządów płciowych mężczyzn, deklarujących wrogość wobec homoseksualizmu. Okazało się wprost, że... mają erekcję na widok męskich narządów płciowych i scen miłości homoseksualnej (por. Barbara Pilecka – „Psychospołeczny kontekst homoseksualizmu”).
Od niepamiętnych czasów piwo było podstawowym napojem Polaków. Aż do końca XVI wieku nie miało praktycznie żadnej konkurencji. Nie była wtedy znana herbata czy kawa. Woda była często zanieczyszczona i niebezpieczna dla zdrowia. 400 lat temu historyk Bar-tosz Paprocki pisał o nadzwyczajnej osobliwości, czyli mazurskim szlachcicu Jarzynie herbu Trzaska. Uchodził on za absolutnego dziwaka, bo... pił tylko wodę i dlatego zyskał przydomek: „Woda”. Niskoprocentowe piwne trunki, jak mawiał pan Rej z Nagłowic „nie zaparzały głowy” tak, jak bardziej ogniste napoje. Ambitna Włoszka, królowa Bona, której decyzje spotykały się często z oporem panów polskich, mawiała: „Polska krew z piwa – nieburzliwa”. Wiedziała, że złoty napój nie odbiera rozsądku i nie prowokuje tak do burd jak mocniejsze napitki. Co prawda, bogaci panowie często nadmiernie używali wina i gorzałki. Gościnność polska już w dawnych wie-kach była przysłowiowa. Hiszpański prawnik Roizius, bohater sławnej fraszki Kochanowskiego „O doktorze Hiszpanie”, którego polski poeta z kompanami tak spił podczas wesołej nocy, że „kładł się spać trzeźwy, a wstał pijany” - tak opisywał polskie obyczaje: „Żegnaj, burzliwy Krakowie, bo tutaj życie nie jest niczym jak piciem”. Nadmierne picie potępiali moraliści, jednak aż do XVI wieku nie było ono zjawiskiem powszechnym. Nie przyjął się u nas moskiewski styl picia mocnej, zanieczyszczonej wódki, która – jak pisał Jan Chryzostom Pasek – „im najbardziej śmierdzi, tym w większej jest u Moskali cenie! Przysmak taki, żeby koza wrzeszczała, gdyby jej gwałtem wlał”.