czwartek, 19 maja 2016
środa, 20 kwietnia 2016

Pytanie 1: Skąd pomysł na taką powieść?

 

Wszystko zaczęło się w sierpniu 2013 roku, kiedy po ponad miesięcznej podróży motocyklowej do Izraela zameldowałem się w hostelu w samym sercu Stambułu, w dzielnicy Fatih – nazwanej tak na cześć sułtana Mehmeda II, zdobywcy Konstantynopola – kilkaset metrów od słynnego Błękitnego Meczetu zbudowanego z woli sułtana Ahmeda oraz Hagia Sofii, dawnego Kościoła Mądrości Bożej przekształconego przez Osmanów w meczet... Zanim jednak oszołomił mnie przepych i gwar Stambułu, chyba najpiękniejszego miasta, jakie udało mi się do tej pory zwiedzić, podróżowałem motocyklem po Turcji, wszędzie serdecznie podejmowany przez Turków, przez co musiałem na nowo zdefiniować pojęcie gościnności. Podziwiając bezdroża Anatolii z perspektywy motocyklowego siedzenia, zaczęła mi towarzyszyć idea powieści, jakiej nigdy wcześniej nie planowałem napisać: powieści historycznej.

Idea skrystalizowała się w Stambule pewnego sobotniego wieczoru, kiedy siedziałem nad piwkiem Efes zadumany nad sznurem pojazdów ciągnących do Błękitnego Meczetu na wieczorne modły. Trwał ramadan. Samochody z wiernymi mijały mój hostel nieprzerwanie do czwartej nad ranem. Tysiące muzułmanów nie tylko ze Stambułu, jak wyjaśnił mi jeden z pracowników hostelu... Ta masa okazała się inspirująca: pojawił się za nią ciąg skojarzeń, a te z kolei wyzwoliły pytania, na które postanowiłem znaleźć odpowiedź w powieściowym świecie, jaki zaplanowałem stworzyć. Pisano już o upadku Konstantynopola, myślałem, choćby i Zofia Kossak w „Puszkarzu Orbano”, ale nie mogłem sobie przypomnieć powieści, która opowiedziałaby o ludziach, którzy sprawili, że Konstantynopol upadł: o szeregowych osmańskich żołnierzach i ich dowódcach. O janczarach... Nie ujmowano chyba za często w powieściowych ramach w jaki sposób stali się oni szeregowymi żołnierzami i dowódcami, a przynajmniej ja nic takiego sensownego nie czytałem. Trzeba pamiętać, że upadek Konstantynopola uważa się za jeden z momentów kończących wieki średnie, a to chyba niemałe osiągnięcie, które z pewnością napełniłoby dumą architekta tego wydarzenia: młodego sułtana Mehmeda II obalającego Cesarstwo Bizantyjskie w wieku zaledwie dwudziestu jeden lat.

W taki oto sposób stanąłem przed zadaniem: stworzyć bohatera, który zobaczy i przeżyje wszystko indywidualnie będąc jednocześnie częścią wielkiej, nierozerwalnej całości: rozkwitającego Imperium, jakie przez wiele lat miało odgrywać istotną rolę na mapie świata. Nie chciałbym jednak, aby mój cykl powieściowy traktowany był, jako komentarz do zachodzących wówczas wydarzeń: w pierwszym tomie przedstawiam obraz tamtego świata z perspektywy młodej osoby pytającej nieustannie o panujący w nim porządek i rządzące nim reguły, a to – niezależnie od epoki – pytania uniwersalne.

 

Pytanie 2: Ile tomów ma mieć „Ferit...”?

 

W założeniu ma to być trylogia, jednak póki co nie zamierzam zdradzić tytułów kolejnych części, jednak czytelnik pierwszego tomu domyśli się w jakim kierunku prowadzę głównych bohaterów.

 

Pytanie 3: „Ferit...” to bogata, pełna powieść. Ile zajęło Panu pisanie?

 

Pracowałem nad nią blisko dwa lata. Powieść osadzona w konkretnych ramach czasowych z pewnością wymaga gruntownego prześledzenia materiałów źródłowych, które – jeśli mamy mówić o okresie najbardziej mnie interesującym, czyli o dziejach państwa osmańskiego na chwilę przed zdobyciem Konstantynopola – okazały się równie bogate, jak i pełne sprzeczności. Jedno jest pewne: historia milczy o głównym bohaterze, którego stworzyłem rzucając go w wir wydarzeń rozgrywających się w samym sercu rozkwitającego Imperium Osmańskiego: w seraju sułtana Murada w ówczesnej tureckiej stolicy, Edirne.

W tamtym czasie młodzi chłopcy zabierani od swych rodzin podczas branki (dewszirme) z terenów kontrolowanych przez Osmanów kończąc elitarną szkołę paziów pałacowych mieli ogromne szanse na uzyskanie wysokiej godności na dworze sułtana. Nawet tej najwyższej: wielkiego wezyra, czyli pierwszego ministra. Pierwszym wielkim wezyrem, który nie był Turkiem, lecz greckim brańcem był Veli Mahmud Pasza, a tytuł ten otrzymał z rąk sułtana Mehmeda II po zdobyciu Konstantynopola. Zabieg ten, a więc obsadzanie kluczowych stanowisk urzędniczych i wojskowych przez brańców był nieprzypadkowy: w ten sposób sułtani pragnęli odciążyć się od potencjalnych roszczeń wielkich rodów tureckich do wysokich urzędów, a tym samym do ich rośnięcia w siłę, które mogło bezpośrednio zagrozić władzy. Nie pierwszy jednak to raz w historii, kiedy dalekowzroczni władcy zawierzali swoje życie ludziom z innych krajów. Główny bohater mojej powieści uprowadzony w wieku trzynastu lat przez Turków z Korony Polskiej trafia do szkoły paziów pałacowych w Edirne, gdzie... ale o tym najlepiej przeczytać samemu.

 

Pytanie 4: W jakich warunkach lubi Pan pracować? Musi panować idealna cisza, czy wręcz przeciwnie, pracuje Pan przy muzyce?

 

Moją porą jest świt. Wstaję bardzo wcześnie i chwilę po piątej siadam do pisania. O tej porze mam wszystko, co niezbędne: ciszę i spokój wciąż nie wybudzonego ze snu świata, świeży umysł i supermocną kawę. Korekty robię popołudniami, a nad powstającym tekstem najlepiej rozmyśla mi się w ciągu dnia, choć zdarza mi się też o tym śnić. Muzykę w czasie pisania wykluczam. Podobnie, jak inne dźwięki, które o świcie po prostu nie występują, a nawet gdyby tak było, zrobiłbym wszystko, aby je zniwelować. Inaczej mówiąc: preferuję spartańskie podejście i wysoką dyscyplinę pracy.

 

Pytanie 5: Który z bohaterów Pana powieści, jest Pana ulubionym? Zżywa się Pan z postaciami, które tworzy, czy raczej nie?

 

Ferit” jest powieścią specyficzną w mojej twórczości, tym bardziej wyjątkową, że po raz pierwszy pisaną z myślą o szerszym czytelniku. O ile moi poprzedni bohaterowie są na swój opozycją do współczesności, swobodnym bytem unoszącym się nad absurdem i nonsensem życia, jaki odczuwa raz na czas każdy, choćby i najbardziej uporządkowany człowiek, tak Ferit jest bohaterem mocno w rzeczywistości osadzonym, zamierzającym być jej istotną częścią, a przynajmniej do czasu... niestety, więcej powiedzieć nie mogę, gdyż musiałbym zdradzić detale, które muszą pozostać tajemnicą.

Zachęcam szczególnie do sięgnięcia po dwie moje ostatnie powieści: „I tak wszyscy się tu znajdziecie” z roku 2010 oraz „Normalne ślady użytkowania” wydaną w roku 2012. Zdaję sobie sprawę, że powieści te – ze względu na swój język, na strukturę narracji – mogą być i z całą pewnością nie są najłatwiejsze w odbiorze, ale są one adresowane raczej do dojrzałego literacko czytelnika, a przynajmniej tak to sobie wyobrażałem i wyobrażam.

Wracają do Ferita... to bohater niespokojny, porywczy w głodzie wiedzy, który pewnego dnia oderwany od znanego mu świata, odnaleźć się musi wśród obcych obyczajów, innej religii, którą musi uznać za swoją. Ale to także bohater uparty i konsekwentny, śmiało realizujący wyznaczone cele i przez to na pewno bardzo się z nim zżyłem, choć los jego do najłatwiejszych należeć nie będzie.

 

Pytanie 6: Czy jest jakaś osoba, która czyta Pana teksty przed wysłaniem ich do wydawnictwa, która wydaje opinię, podpowiada?

 

Nie ma. W literaturze jestem tyranem. Wyznaję zasadę, że do świata, który stworzyłem – pozwolę sobie na takie określenie – w butach wejść mogę wyłącznie ja. A zatem, skoro ustanawiam pewne granice, inaczej mówiąc: plan, konspekt powieści, który potem realizuję, to zamierzam doprowadzić go do końca wedle własnych założeń. Lwia cześć powieści, nie tylko współczesnych, pisana jest wedle niemalże encyklopedycznych punktów, ba, wedle poradników udowadniających, że punkt kulminacyjny najlepiej rozgrywać w tym, nie w innym momencie, a konflikt między głównymi bohaterami budować najlepiej na takiej, a takiej płaszczyźnie, itd. Nie twierdzę, że to złe. Dla mnie jednak – powiedzmy – niekonieczne. Od dziecka byłem na bakier z edukacją, ze szkołą, z nauczycielami. Sztamę trzymałem głównie z bibliotekami i księgarniami. I uważam, że wyszedłem na tym lepiej niż szkoły i nauczyciele. :-)

 

Pytanie 7: Pana bliscy wspierają Pana w pisaniu?

 

Szczerze mówiąc nie za bardzo rozumiem... Intymności, za jaką uważam proces twórczy nie da się z nikim dzielić w taki sposób, w jaki dzielić się można np. butelką wysokoprocentowego alkoholu. To coś co nie podlega komentarzom i tzw. miłym słowom, gdyż jest tak silne, że istnieje mimo wszystko i w taki sposób rozrasta, ewoluuje tworząc coś, co w przyszłości stanie się np. powieścią. Pisanie to proces samodzielny i samotny. Inaczej być moim zdaniem nie może.

 

Pytanie 8: Jakie ma Pan plany wydawnicze, poza kolejnymi częściami „Ferita..”?

Jestem zwolennikiem teorii, że autor nie powinien szerzej rozmawiać o książkach nie napisanych, istniejących w planach, zamysłach, lub o tych, które aktualnie powstają. Uważam, że najlepsze pomysły wymagają napisania, nie omówienia.

 

 

Dziękuję za rozmowę

 

Również dziękuję.

 

 

Rozmawiała Patrycja Żurek

 




09:02, catarina78 , wywiad
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2015

 

Piszesz do szuflady? A może nigdy jeszcze nie pisałaś, ale zawsze o tym marzyłaś? Od dawna planujesz: „Napiszę, książkę, ale…
- nie mam czasu,
- nie jestem pewna, czy się uda, czy mam talent,
- ciągle słyszę w swojej głowie głos mówiący: „Przestań, tylko się ośmieszysz, to nie dla ciebie”,
- nie mam odpowiedniego wykształcenia, robię błędy ortograficzne,
- inne.

Po „ale” można wstawić cokolwiek. Każdy powód może być dobrym pretekstem do niepisania. Jednak czy warto trzymać teksty zamknięte w szufladzie? Czy warto spełnianie marzeń odkładać na bliżej nieokreśloną przyszłość?

Krystyna Bezubik, autorka książki „Piszę, bo chcę. Poradnik kreatywnego pisania” twierdzi, że nie. Zawsze jest dobry moment, by zacząć. Mówi o tym w trakcie swoich warsztatów
i kursów pisarskich. Opowiada o tym w poradniku, który już 5 listopada ukaże się nakładem Wydawnictwa E-bookowo.

Poradnik „Piszę, bo chcę” to: 220 stron porad pisarskich, dialogów o pisaniu i kilkadziesiąt ćwiczeń.

Poradnik kreatywnego pisania „Piszę, bo chcę” pod pewnym względem jest szczególny – posiada strukturę dialogów między czterema osobami: prowadzącą kurs kreatywnego pisania i trzema kursantkami – kobietami, które chciałyby pisać, ale stale coś je powstrzymuje. Czytając książkę, poczujesz się, jakbyś sama uczestniczyła w kursie kreatywnego pisania.

Dzięki lekturze poradnika „Piszę, bo chcę” dowiesz się:

jak pokonać blokady twórcze,

gdzie szukać inspiracji,

jak budować motywację do pisania,

jak znaleźć czas na pisanie,

jak ćwiczyć warsztat pisarski (od planowania książki po jej wstępną redakcję).

Do wersji e-bookowej poradnika dołączone są:

- nagrania audio ćwiczeń o charakterze wizualizacji („Wyobraź sobie…”),

- tomik opowiadań pt. „Podróż”.

Według jednej z pierwszych czytelniczek: Piszę, bo chcę. Poradnik kreatywnego pisania” to książka, która obala mity dotyczące pisania, a jednocześnie stanowi narzędzie doskonalenia warsztatu pisarskiego. (…) Poradnik Krzysi udowadnia, że pisanie to sztuka wymagająca pracy. Zaangażowania. Dyscypliny. Czasu. Że pisania można się nauczyć. Że pisanie można ćwiczyć. Że pisanie to zawód jak każdy inny. Ela



18:22, catarina78
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 sierpnia 2015

Chwila potrafi zmienić wszystko, wyznaczyć granice, stać się źródłem pięknego prologu, bądź smutnego końca.. Czy przewrotny los naprawdę za nas decyduje? Czy życie samo pisze scenariusze? Agacie wystarczył rok, by się o tym przekonać. Rok opisany w pamiętniku. Czas smaku goryczy, poczucia porażki, bezsilności, poszukiwania sensu, zaskakujących spostrzeżeń. Czas, w którym bolesny upadek staje się początkiem nowej drogi i wewnętrznej przemiany. „Pani Nikt” to powieść z przymrużeniem oka i dużą dawką humoru, pełna refleksji, ludzkich rozterek, śmiechu, łez i wiary w poszukiwanie szczęścia. 

11:50, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 maja 2015


 

Almodovar, Almodovar...

 


E-bookowo jest moim wydawnictwem, w takim sensie jak Kraków jest moim miastem, a niebieskawa zieleń moim ulubionym kolorem. W e-bookowie ukazały się moje wiersze, opowiadania, dramaty i w e-bookową przestrzeń wtopiłem mnóstwo moich uczuć pozytywnych. Najważniejszy pozostaje "Almodovar". W 2010 pierwsze wydanie komedii, po czytaniach w 2013 II wydanie. W najbliższy czwartek odbędzie się już premiera "Jak z Almo...", na którą wszystkich fanów e-bookowa gorąco zapraszam. "Jak z Almo... Komedię kipiącą pożądaniem".

Co chciałbym powiedzieć na Strefie Autora? Że realizacja sceniczna sztuki teatralnej jaką się napisze jest wielką sprawą. Wielką sprawą jest napisanie tekstu, a gdy jest już gotowy, czeka się na więcej. Czeka i działa w kierunku. Dzisiaj rano zastanawiałem się jak doszło do realizacji, lecz jest to historia raczej na inną porę, gdyż to Almodovar jest hot i aktorzy są hot, także reżyser Przemysław Sejmicki, wspaniały aktor, z którym spotkałem się kiedyś w Tarnowie. Ja projektowałem scenografię i kostiumy, a on grał w komedii Dario Fo. Po kilku miesiącach gdy "Jak z Almo..." zdobyło nagrodę na tarnowskiej Talii jako tekst, on w publicznym czytaniu odegrał rolę Maczo. Teraz próbuje z aktorami "Almo..." i jak to zwykle bywa ten tydzień przed premierą jest gorący.

Dlaczego Almodovar ? Bo to kolorowe, gorące filmy, jakie lubię nie tylko ja. Akcja sztuki zaczyna się w małym mieście. Adrian nie wie co zobić ze swoją wrażliwością w sferze seksu i znajduje oparcie w filmach Almodovara. Jeśli postaciom z ekranu wolno być sobą to i jemu również. Później z resztą swoich znajomych zostaje przeniesiony (na skutek splotu okoliczności) do Warszawy i to miasto daje mu upragnioną wolność. "Almodovar" podsuwa styl im wszystkim - i tak w skrócie można wytłumaczyć jego obecność na scenie.

Aktorów z Teatru Kontrabanda znam z czytań, które publiczność przyjęła bardzo bardzo ciepło. Ale co pokażą na premierze będzie dla mnie zaskoczeniem, gdyż nie byłem na żadnej z prób. I tak ma być! Autor z e-bookowa, wirtualnego, nierealnego jak błękit windowsów, chce być zaskoczony przez materialnie zmysłową rzeczywistość. Zakładam różowe okulary Sławomira Mrożka, który mówił (cytuję ze zbioru aforyzmów), że gdy na świecie ktoś wystawia jego tekst, on czuje się szczęśliwy.

 

Paweł Zapendowski

 

Paryż, 24 maja 2015

 

http://www.kupbilecik.pl/baza-1224-jak.z.almo.html

http://teatrkontrabanda.wix.com/kontrabanda#!jak-z-almodovara/c20bg

 

 



17:44, catarina78 , dramat
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 kwietnia 2015
poniedziałek, 20 kwietnia 2015

24 kwietnia o godz. 17.00 z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Będzinie odbędzie się spotkanie autorskie z KAROLINĄ CIERNICKĄ. Podczas spotkania zostanie zaprezentowana jej najnowsza książka pt. "Tygrysica". Osadzona w średniowiecznych czasach powieść, ukazuje mentalność oraz zwyczaje mieszkańców ziem polskich w pierwszych wiekach po przyjęciu przez kraj chrześcijaństwa. Jej bohaterami jest dwoje zakochanych ludzi, a ich losy splatają się nierozerwalnie z epokowymi wydarzeniami tamtych, jakże burzliwych czasów.

"Tygrysica" jest trzecią książką autorstwa Karoliny Ciernickiej. Wcześniejsze, "Baśń opowiedziana przez księżyc" oraz "Księżycowa Baśń" adresowane do młodego czytelnika, zostały wydane przez Wydawnictwo internetowe e-bookowo.pl

Zapraszamy. Wstęp wolny.



09:23, catarina78
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 lutego 2015

Pamiętacie projekt Kultura Na Widoku - multimedialne regały LK? Projekt, w którym braliśmy udział w lecie? Multimedialne regały, które odwiedziły 30 miejsc i 8 festiwali w Polsce, zostały nominowane do nagrody w Plebiscycie MocArty RMF Classic 2014 w kategorii Rzecz z klasą. Serdecznie zapraszamy wszystkich do głosowania na projekt, którego II edycję - z naszymi książkami - zobaczymy już na wiosnę!

 



16:23, catarina78
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 stycznia 2015

By zostać pisarzem nie wystarczy napisać książkę, nie wystarczy nawet jej wydać. O byciu pisarzem świadczy coś więcej. Oto kilka pytań, które pozwolą odróżnić pisarza od grafomana:

1. Czy pisanie jest twoim zawodem?

a. tak, utrzymuję się z pisania artykułów, recenzji, książek, opowiadań itp.

b. pisanie to tylko moje hobby, któremu oddaję się w wolnym czasie

2. Czy dużo czytasz?

a. czytam bardzo dużo, staram się wzbogacać swoją wiedzę. Czytając teksty innych, staram się nauczyć czegoś nowego

b. czytam tylko opinie o moim pisaniu, książki innych mnie nudzą, nie mają nic do przekazania

3. Czy łatwo przyjmujesz krytykę?

a. każda krytyka pomaga poprawić swój warsztat, lepsze oczywiście są krytyki konstruktywne, ale także te oparte na emocjach są ważne dla mnie

b. wpadam w gniew, gdy ktoś krytykuje moje teksty, od razu muszę odpowiedzieć, a najlepszą obroną jest atak

4. Czy przygotowujesz się do pisania?

a. tak, zawsze staram się dobrze poznać opisywane miejsce, czytam o danej kulturze, jej historii, planowanym miejscu akcji, szukam ciekawostek, by przekazać czytelnikowi coś więcej niż tylko zmyśloną historię

b. po prostu siadam i piszę, to samo przychodzi.

5. Czy śledzisz regularnie rankingi sprzedaży, listy bestsellerów?

a. po napisaniu tekst już nie jest moją własnością, zyskuje niezależność, owszem należy się za napisanie gratyfikacja, ale jest to sprawa drugorzędna. Po napisaniu jednego tekstu, staram się myśleć o kolejnym, a nie o statystykach

b. codziennie sprawdzam rankingi, denerwuję się, gdy się nie sprzedaje, na pewno wydawca coś przede mną ukrywa, muszę poszukać innego

12:08, catarina78
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 grudnia 2014

„W dobrej wierze” to powieść obyczajowa. Akcja toczy się we współczesnym świecie i dotyka aktualnych problemów społecznych. Bohaterowie – ludzie dobrze sytuowani, cieszący się powszechnym poważaniem, spełnieni rodzinnie i zawodowo – kierują się w życiu zasadami religii katolickiej. Dzięki temu wszystko wydaje im się proste. Do czasu, gdy los wystawia ich na próbę. Nieoczekiwanie przychodzi im się zmierzyć z problemem homoseksualizmu i aborcji, do tej pory rozważanymi wyłącznie teoretycznie. Pojawiają się pytania dotyczące wierności małżeńskiej i konieczność stawienia czoła chorobie alkoholowej. Dylematy moralne zmuszają bohaterów do weryfikacji poglądów, wcześniej uznawanych za oczywiste i niepodważalne. Okazuje się, że nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać, kiedy spotyka człowieka osobiście.

10:46, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2014

Zuza przeżywa miłość z wzajemnością. Ma wspaniałych przyjaciół i cudowną rodzinę. Świetną pracę i własne mieszkanie. Spełnienie wszystkich marzeń. Oprócz jednego. Nie może poślubić mężczyzny, którego kocha najbardziej na świecie. Czy mimo wszystko odnajdzie swoje szczęście?

Miłość, która pokona nawet czas.

Przyjaźń, która wybaczy nawet zdradę.

Namiętność, która przysłoni prawdziwe uczucie.

Nadzieja, która nie gaśnie.

Wzruszająca i wciągająca historia. Zabawne dialogi. Barwne postacie. Szczęście i dramat. Radość i łzy. Namiętność i zdrada. Odrobina sensacji.



Polecam wszystkim czytelnikom i życzę miłej lektury!

08:19, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 listopada 2014


Debiutował Pan tekstem z pogranicza horroru i grozy. Nie boi się Pan zaszufladkowania?

Szczerze mówiąc, nie. Hotel Vitam Aeternam – bo o nim mowa – nie miał być w zamyśle moją książką debiutancką. Naprawdę, niewiele zabrakło abym debiutował groteską i czarną komedią z elementami grozy. Jeśli kiedyś popełnię kilka tekstów odnoszących się do tego samego nurtu, wtedy zacznę martwić się zaszufladkowaniem, choć wiele pisarskich sław, jak Masterton, King, Hitchcock czy też z naszego rodzimego podwórka, dajmy na to Andrzej Sapkowski czy Jacek Dukaj również są przez wielu szufladkowani. I nie wygląda na to, aby im w tych szufladkach było źle.


Pana kolejna powieść - Iwa - to już zupełnie inny klimat. Autora zwykle pyta się o to, co go inspiruje. Czy powieść ta wynika z osobistych doświadczeń?

Może nie tyle co osobistych a raczej społecznych. W książce dość mocno rysuje się problem pracoholizmu, który zapewne w niedalekiej przyszłości może stać się prawdziwym wyzwaniem dla wielu małżeństw czy par. Perypetie bohaterów to w pewnym wymiarze „zlepek” problemów, które trapią wielu ludzi. Brak akceptacji, trudna przeszłość, wspomniany już pracoholizm, brak zaufania do ludzi czy też brak wiary w siebie. Zakładam, że większość Czytelników odnajdzie w książce jakąś cechę, która będzie pasować do nich bądź do kogoś z kręgu znajomych. W „Iwie” nikt nie jest ani jednoznacznie dobry ani zły. Czytelnik sam musi opowiedzieć się za jedną ze stron, co w mojej opinii stanowi duży atut tej książki.



Podejmowane przez Pana tematy i gatunki, świadczą o dużej rozpiętości zainteresowań. Co tak naprawdę Pana zajmuje?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Tak samo ciągnie mnie do książek ze świata sci-fi jak do horrorów czy powieści ocierających się o dramat i thriller. Staram się po prostu wybierać pomysł, jaki w swojej opinii w danym czasie zdołam doprowadzić do końca, od rozpiski postaci po napisany koniecznie drukowanymi literami napis „KONIEC”.


Idealna, pana zdaniem, książka powinna...
Każdy ma swój ideał książki. Generalnie, tyle ile czytelników, tyle można by wskazać idealnych książek. Moją definicją idealnej książki jest „Mistrz i Małgorzata”
 Michaiła Bułhakowa. Nie ma w niej ani jednego zbędnego słowa czy opisu, każda postać zapada w pamięć. Jeśli teraz miałbym wyobrazić sobie gadającego kota – mógłby to być tylko Behemot, żaden inny. Myślę, że to jest właśnie miernik idealnej książki – to jak silnie zapada w pamięć i jak inspiruje. Niejednoznaczne postaci Bułhakowa stały się również inspiracją dla mnie – staram się zaszczepić tę wielowymiarową moralność, gdzie zło i dobro jest niejednoznaczne, tak jak nieraz ma to miejsce w prawdziwym życiu.


Czy Pana zdaniem e-booki mają szansę przebicia książek papierowych na rynku?

Nie wiem czy możemy mówić o przebijaniu się wzajemnie tradycji z techniką. Jeśli już, to pewnego rodzaju symbiozie. Są ludzie, którzy nigdy nie zrezygnują z ciężaru książki w dłoniach oraz ci, którzy z przyjemnością wyciągną cienki, mieszczący setki e-książek czytnik i ja to jak najbardziej rozumiem. Sam toczę tę dyskusję w domu, ja - zwolennik technologii - i moja żona, która nie wyobraża sobie przesiadki tylko na czytnik e-booków.

Kim jest Krzysztof Swoboda? Czym nas jeszcze zaskoczy?

Jest zwykłym trzydziestolatkiem, słuchającym rocka, ceniącym sobie wędrówki po Babiej Górze, posiadaczem głębokiej i stałej więzi z komputerem oraz wiernym fanem Liverpoolu. Czym mógłbym zaskoczyć? Jeśli w przyszłości napiszę typowe romansidło, to z całą pewnością będzie to także zaskoczenie dla mnie samego. A tak na poważnie – nie wiem, czas pokaże.


Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.



Tagi: swoboda
08:43, catarina78
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 września 2014

30 października e-bookowo obchodzi swoje szóste urodziny. Oczywiście na rynku pojawiło się już wcześniej, ale były to amatorskie przymiarki, wyglądające tak: http://ebookowo.w8w.pl/ To pierwsza wersja naszej strony. Druga była już nieco lepsza. Ale to nadal była próba znalezienia swojego miejsca. Mimo to wielu autorów wtedy nam zaufało i są z nami do dziś. Bardzo za to dziękuję.

Obecnie wydawnictwo ma na swoim koncie ponad 700 własnych publikacji, wydaliśmy kilkadziesiąt książek papierowych. Półki w redakcji są wypełnione po brzegi :)

Nawiązaliśmy współpracę ze wszystkimi księgarniami e-bookowymi w Polsce. Wiele z nich nie przetrwało próby czasu i odeszlo w niebyt. E-bookowo się trzyma. Głównie dzięki świetnym autorom i wiernym czytelnikom.

W maju 2013 podpisaliśmy umowę na dystrybucję naszych e-booków do księgarni zagranicznych. Jesteśmy w ibookstore i niezliczonych księgarniach europejskich. Kapryśny Amazon przyjął nasze publikacje jako jedne z pierwszych z Polski, po czym zaczął usuwać rzekomo ze względu na polskie znaki diakrytyczne. Tak naprawdę chodzi pewnie o coś zupełnie innego... Ale to ujawnią po latach tajne archiwa.

Od grudnia 2013 nasze e-booki pojawiły się w Google Play Books. Tu język polski nikomu nie przeszkadza. E-booki sprzedają się nie tylko w krajach europejskich, ale i w Stanach, Kanadzie, Australli, Nowej Zelandii, krajach afrykańskich. Udało się przejść gęste sito weryfikacji, kiedy to nie obyło się bez wyjaśniania skomplikowanych kwestii podatkowych. Ale i to udało się rozwiązać.

We wrześniu 2014 roku weszliśmy z książkami papierowymi do empik.com. Od teraz można zamawiać papierowe książki do księgarni stacjonarnych. Kolejny krok to pozostałe sieci księgarskie. Stopniowo opanujemy także rynek tradycyjnej książki :)

W ciągu tych lat uczestniczyliśmy w kilkunastu konferencjach naukowych, prelekcjach, prezentacjach, byliśmy gośćmi targów ksiązki w Katowicach, wspólnie z Legalną Kulturą byliśmy w największych miastach, towarzyszyliśmy festiwalom muzycznym, filmowym. Recenzje naszych książek ukazywały się na licznych portalach i blogach, w prasie papierowej, autorzy udzielali wywiadów telewizyjnych i radiowych. Zaistniała też szansa na sfilmowanie co najmniej dwóch naszych książek.

A wszystko to bez drogich kampanii reklamowych, bez banerów, nachalnego mailingu, nagabywania. Zdobyliśmy stałych czytelników, którzy wybierają nasze publikacje nie ze względu na modę, ale treść.

Za te wszystkie lata dziękuję przede wszystkim autorom, grafikom, ilustratorom, korektorkom, tłumaczom, lektorom. To dzięki Wam jesteśmy wciąż tutaj. To Wasz talent, pasja i zaangażowanie sprawiły, że nie wypadliśmy z obiegu. I będziemy pracować dalej.

Z okazji szóstych urodzin wydaliśmy kalendarz na 2015 rok. Chcemy, by służył autorom, inspirując ich do dalszej pracy, dając radość i przypominając, że pisanie to jedna z najprzyjemniejszych czynności na świecie.

Z wydawniczym pozdrowieniem

Katarzyna Krzan




11:42, catarina78
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 września 2014
środa, 27 sierpnia 2014
wtorek, 05 sierpnia 2014

Świat kilka wieków po katastrofie ekologicznej, spowodowanej wybuchami nuklearnymi w Europie. Ludzie żyją wtłoczeni w żelazne ramy kodeksu, nad którego przestrzeganiem czuwa wojsko i policja, dysponujące niemal nieograniczopnymi prawami. Estrella Solis jest nauczycielką klas podstawowych w nowoczesnej szkole. Jest samotna, gdyż w społecznej klasyfikacji rozrodczej ma stopień "0" co oznacza całkowity zakaz posiadania dzieci. Z tego powodu odsunęła się od niej nawet własna rodzina. Jedyną rzeczywiście bliską jej istotą jest Towarzysz, android z serii zaprojektowanej wyłącznie w tym celu, by ratować ludzi przed samotnością. Raul, bo takie imię nosi Towarzysz Etty, jest dla niej czymś znacznie więcej niż tylko sztuczną inteligencją.

 

Niespodziewanie Etta otrzymuje propozycję wzięcia udziału w bezprecedensowej wyprawie, mającej na celu stworzenie pozaziemskiej kolonii na jednym z księżyców Jowisza. Za namową dawnej przyjaciółki, Weroniki Hornet, decyduje się skorzystać z okazji na przeżycie wielkiej przygody. W drogę zabiera ze sobą androida. W centrum szkoleniowym okazuje się, ze Raul nie będzie jedynym Towarzyszem, biorącym udział w locie. Gdy po wielu perturbacjach, spowodowanych działaniami organizacji przeciwnej wyprawie, dochodzi wreszcie do startu i nie odwrotu, załogi flotylli statków kosmicznych dowiadują się, że w istocie są wysyłani poza granice układu słonecznego, na planetę odkrytą stosunkowo niedawno, a wyposażoną we własne niewielkie słońce. Muszą spędzić w podróży prawie dwa lata, zamiast planowanego wcześniej miesiąca. Początkowo ludzie trzymają się nieźle, jednak wraz z upływem czasu rośnie frustracja i niewiara w powodzenie wyprawa. Kapitan Kirk Willner musi walczyć nie tylko z trudnościami obiektywnymi, ale z niepokojami w pięciu praktycznie oddzielonych od siebie załogach, a także z ujawniającymi się nagle sabotażystami, którym wcale nie zależy na tym, by statki dotarły do celu. Uwięzionym w ciasnych statkach ludziom pomagają androidy, które nie ulegają emocjom, są wytrzymałe na ekstremalne warunki zewnętrzne i, co bardzo istotne, potrafią podejmować samodzielnie najważniejsze decyzje.

09:54, catarina78 , proza
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
Twoja wyszukiwarka
Wydawnictwo e-bookowo.pl