Blog > Komentarze do wpisu

Wywiad z Krzysztofem Swobodą


Debiutował Pan tekstem z pogranicza horroru i grozy. Nie boi się Pan zaszufladkowania?

Szczerze mówiąc, nie. Hotel Vitam Aeternam – bo o nim mowa – nie miał być w zamyśle moją książką debiutancką. Naprawdę, niewiele zabrakło abym debiutował groteską i czarną komedią z elementami grozy. Jeśli kiedyś popełnię kilka tekstów odnoszących się do tego samego nurtu, wtedy zacznę martwić się zaszufladkowaniem, choć wiele pisarskich sław, jak Masterton, King, Hitchcock czy też z naszego rodzimego podwórka, dajmy na to Andrzej Sapkowski czy Jacek Dukaj również są przez wielu szufladkowani. I nie wygląda na to, aby im w tych szufladkach było źle.


Pana kolejna powieść - Iwa - to już zupełnie inny klimat. Autora zwykle pyta się o to, co go inspiruje. Czy powieść ta wynika z osobistych doświadczeń?

Może nie tyle co osobistych a raczej społecznych. W książce dość mocno rysuje się problem pracoholizmu, który zapewne w niedalekiej przyszłości może stać się prawdziwym wyzwaniem dla wielu małżeństw czy par. Perypetie bohaterów to w pewnym wymiarze „zlepek” problemów, które trapią wielu ludzi. Brak akceptacji, trudna przeszłość, wspomniany już pracoholizm, brak zaufania do ludzi czy też brak wiary w siebie. Zakładam, że większość Czytelników odnajdzie w książce jakąś cechę, która będzie pasować do nich bądź do kogoś z kręgu znajomych. W „Iwie” nikt nie jest ani jednoznacznie dobry ani zły. Czytelnik sam musi opowiedzieć się za jedną ze stron, co w mojej opinii stanowi duży atut tej książki.



Podejmowane przez Pana tematy i gatunki, świadczą o dużej rozpiętości zainteresowań. Co tak naprawdę Pana zajmuje?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Tak samo ciągnie mnie do książek ze świata sci-fi jak do horrorów czy powieści ocierających się o dramat i thriller. Staram się po prostu wybierać pomysł, jaki w swojej opinii w danym czasie zdołam doprowadzić do końca, od rozpiski postaci po napisany koniecznie drukowanymi literami napis „KONIEC”.


Idealna, pana zdaniem, książka powinna...
Każdy ma swój ideał książki. Generalnie, tyle ile czytelników, tyle można by wskazać idealnych książek. Moją definicją idealnej książki jest „Mistrz i Małgorzata”
 Michaiła Bułhakowa. Nie ma w niej ani jednego zbędnego słowa czy opisu, każda postać zapada w pamięć. Jeśli teraz miałbym wyobrazić sobie gadającego kota – mógłby to być tylko Behemot, żaden inny. Myślę, że to jest właśnie miernik idealnej książki – to jak silnie zapada w pamięć i jak inspiruje. Niejednoznaczne postaci Bułhakowa stały się również inspiracją dla mnie – staram się zaszczepić tę wielowymiarową moralność, gdzie zło i dobro jest niejednoznaczne, tak jak nieraz ma to miejsce w prawdziwym życiu.


Czy Pana zdaniem e-booki mają szansę przebicia książek papierowych na rynku?

Nie wiem czy możemy mówić o przebijaniu się wzajemnie tradycji z techniką. Jeśli już, to pewnego rodzaju symbiozie. Są ludzie, którzy nigdy nie zrezygnują z ciężaru książki w dłoniach oraz ci, którzy z przyjemnością wyciągną cienki, mieszczący setki e-książek czytnik i ja to jak najbardziej rozumiem. Sam toczę tę dyskusję w domu, ja - zwolennik technologii - i moja żona, która nie wyobraża sobie przesiadki tylko na czytnik e-booków.

Kim jest Krzysztof Swoboda? Czym nas jeszcze zaskoczy?

Jest zwykłym trzydziestolatkiem, słuchającym rocka, ceniącym sobie wędrówki po Babiej Górze, posiadaczem głębokiej i stałej więzi z komputerem oraz wiernym fanem Liverpoolu. Czym mógłbym zaskoczyć? Jeśli w przyszłości napiszę typowe romansidło, to z całą pewnością będzie to także zaskoczenie dla mnie samego. A tak na poważnie – nie wiem, czas pokaże.


Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.



środa, 12 listopada 2014, catarina78
Tagi: swoboda
www.e-bookowo.pl

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Twoja wyszukiwarka
Wydawnictwo e-bookowo.pl